POWRÓT 

Dzień siódmy 5 kwietnia

NARAI

 

 
     
 

Pobyt tam z pewnością należy do moich najmilszych wspomnień.

 

Nakasendo to zbudowana w okresie Edo droga łącząca Kyoto i Tokyo. Na jej odcinku w dolinie rzeki Kiso znajdowało się 11 stacji, gdzie podróżni mogli odpocząć. Obecnie najbardziej znanymi są Tsumago i Magome, ale wybraliśmy Narai, z uwagi na położenie bezpośrednio przy linii kolejowej.

 

Przyjechaliśmy pierwszym pociągiem i w nagrodę byliśmy sami – oprócz mieszkańców oczywiście.

 
     
   
     
   
     
   
     
 

O tej porze organizm domagał się kawy, ale wszystko było jeszcze zamknięte. Kiedy studiowałam napisaną po japońsku tablicę z rysunkiem parującej filiżanki, właściciel kawiarenki otworzył drzwi i zaprosił nas do środka. Kawa była świetna.

 
     
   
     
  Skusiliśmy się również na desery. Ten na zdjęciu może nie był typowy – zenzai to słodka zupa z czerwonej fasoli z mochi (ryżowymi kluskami), obok pikle i zielona herbata).  
     
   
     
  A to już bardziej deserowe – matcha i słodka galaretka. I cała konsumpcja przy muzyce Chopina,  
     
   
     
  W miasteczku nadal pusto.  
     
   
     
   
     
   
     
   
     
   
     
   
     
   
     
   
     
 

Pod rezydencją rodu Nakamura zamienioną w muzeum doczekaliśmy godziny otwarcia.

 
     
   
     
   
     
   
     
   
     
   
     
   
     
   
     
  Narai ma do zaoferowania jeszcze jeden ciekawy zabytek – jeden z najdłuższych drewnianych mostów w Japonii.  
     
   
     
 

 
     
   
     
   
     
   
     
   
     
  Tu „przegoniliśmy” wiśnie, pączki dopiero nieśmiało nabierały koloru.  
     
   
     
  Nachodziliśmy się z plecakami, więc do przyjazdu pociągu miło jest odpocząć.  
     
   
     
   
     
  W drodze do Kyoto